JULIAN MALIK i pierwszy zespół jazzowy w Nowej Hucie 1955 r.

      W galerii pokazane są zdjęcia zachowane przez prawie 70 lat i także poźniejsze związane z działalnością muzyczną Juliana Malika / zespołu. Poiżej w galerii są opowieści muzyków perwszego nowohuckiego zespołu jazzowego, ich sukcesy i perypetie. Wprawdzie tekst opowieści nie jest duży ale wnosi klimat tamtego czasu. Dla wielu dzisiaj jest to czas nie znany, to jest też historia której nie znajdzie się w publikacjach i pozwala lepiej wczuć się w klimat i wydarzenia minionego czasu. To czas zatrzymany pozwalajacy spojrzeć z innej perspektywy na to co było kiedyś , na to co działo się kiedyś w jednym miescie, o tym jak budowano fundamenty całej, dalszej hidtorii muzycznej w Nowej Hucie.
Opowieści - Malik, Szczerbiński, Szczepański
Spisane 26 lutego 2011 r. podczas nagrania w Ośrodku Kultury im. C. K. Norwida Górali 5.

„Zespół rytmiczny ZDK HiL powstał w sposób przypadkowy. Żywisław Szczerbiński powróciwszy w początkach lat 50. z wojska (1954?) próbował zorganizować zespół, który grałby standardy amerykańskie głównie swingowe. Chciał stworzyć grupę coś na wzór Glenna Millera. Po powrocie z wojska zatrudniony został w Zakładach Szadkowskiego (Zieleniewskiego), tam poznał pracującego w Dziale Produkcji Juliana Malika. Znał także Aleksandra Rogozińskiego, pracownika Nafty na ul. Lubicz. Ten ostatni zaproponował zespół właśnie w pomieszczeniach Nafty. Dołączył do nich jeszcze Stanisław Dubiel (trąbka), ale grał bardzo marszowo, był „dęciakiem”, nie potrafił swingować. Odbyły się w Nafcie może ze 3 próby w składzie Żywiński, Malik, Rogoziński, niestety zespół nie powstał. Dyrekcja Nafty uznała, że ta muzyka, którą chcą grac, swing nie jest odpowiednia i wyrzucono ich z pomieszczeń. Było lato 1955 r. Kilka dni później Żywisław Szczerbiński spotkał na ulicy Stanisława Florka.

Stanisława Florka znał jeszcze ze szkoły średniej sprzed wojska (czyli ok. 1947 – 1949). Sam uczęszczał do liceum pijarów, Florek był uczniem Liceum Plastycznego na Lea, jednocześnie uczniem szkoły muzycznej. Wspólnie uczęszczali na zajęcia zespołu muzycznego, gdzie śpiewu uczył ich pan Wójcik. Florek był już wówczas instruktorem w Nowej Hucie. Właśnie wrócił ze szkoły instruktorów w Skolimowie „Był tam Centralny Ośrodek Instruktorów Artystycznych, był tez zespół pieśni i tańca. Tam poznał żonę Kazimierę. Razem wrócili do Krakowa już jako małżeństwo. Najpierw otrzymali skierowanie do Filharmonii i Radia, ale tam już nie było etatów, więc zatrudniono ich w Związku Zawodowym Hutników do tworzenia powstającego właśnie ZDK, przez pierwszy miesiąc pracowali na wydziałach, pan Florek na Stalowni, a ZDK się tworzył w DMR, zwozili meble, przerabiali pokoje (bo to był hotel), zrobili salę estradową ze sceną.

Chodził do średniej szkoły muzycznej – klasa wokalna (chodził tez do Liceum Plastycznego). W szkole muzycznej spotkał Żywika Szczerbińskiego, który grał na akordeonie, grał także jazz. Z nim założył pierwszy zespół jazzowy.

Do Huty pan Florek przyjeżdżał wcześniej – przed wojskiem – a więc 1950, 1951?? Działał w Towarzystwie Wiedzy Powszechnej – Teatr Żywego Słowa i przyjeżdżał z programem na Czyżyny do baraków”1. „Właśnie z tym programem pan Szczerbiński też pamiętał – Florek śpiewał wówczas piosenkę radziecką „Ach ta droga”. Ten zespół zorganizował w 1950 (1951?) nauczyciel muzyki Wójcik przy Wojewódzkim Domu Kultury, był to 16-osoby zespół, ze swoim programem byli m.in. w świetlicy w barakach na Czyżynach”2 „Chociaż było to indoktrynowanie, żeby kształtować człowieka socjalizmu to jednak była kultura. Przychodzili ludzie w kufajkach, gumiakach i byli zachwyceni poezją i wtedy pan Florek zakochał się w Nowej Hucie. Ci ludzie chcieli się wyrwać z kompleksów. Tworzyłem zespoły: po jazzowym, który wywodził się z Krakowa, dyrekcja kombinatu dawała pieniądze na instrumenty i inne rzeczy, kombinat był zradiofonizowany i ludzie wiedzieli, co się dzieje i przychodzili się zapisywac do zespołów”3

Jako instruktor ZDK zaproponował Żywikowi zajęcie się zespołem akordeonistów. Pan Żywik zrobił dwie, trzy próby, ale robotnicy Huty niechętnie przychodzili, poza tym, nie za bardzo umieli grac na akordeonach. Więc Żywik zrezygnował i wspólnie postanowili założyc sekcję rytmiczną, która będzie grała standardy amerykańskie.

Do zespołu zaprosili Juliana Malika, który razem z Żywikiem pracował w Zakładach Szadkowskiego, grał na kontrabasie, Aleksandra Rogozińskiego na fortepianie. Aleksander znał wówczas Tadeusza Szczepańskiego grającego na gitarze i też go zaprosił do zespołu (Tadeusz Szczepański pracował wówczas w Domu Książki w księgowości, na gitarze uczył się grac sam, potem w wojsku był w lotnictwie, ale w orkiestrze i tam się uczył). Na perkusji grał Radosław Bator, a na klarnecie Kazimierz Ślusarczyk. Doprosili jeszcze Janinę Karczewską, także pracownicę zakładów Szadkowskiego jako solistkę. Solistą został także Stanisław Florek. Muzycy bazowali na standardach amerykańskich: słuchali Voice of Music, Conovera, Radio Luksembourg, radia z Berlina Zachodniego, potem ukazywały się wydawane przez Państwowe Wydawnictwo Muzyczne (PWM) tzw. „orkiestrówki” i tam czasem zdarzały się kawałki, zwłaszcza orkiestry Glenna Millera. Wydawano „Śpiewamy i tańczymy” – seria wydawnicza PWM. Chodzili do kina na filmy amerykańskie m.in. wówczas szedł film „Serenada w dolinie słońca” byli po kilka, kilkanaście razy, aby zapamiętać melodię. Tam grano m.in. „In the Mood”, „Chattanooga Choo Choo”. I to śpiewał pan Florek na pierwszym koncercie jazzowym w Nowej Hucie 27 listopada 1955 r.

Bali się nazywać „zespół jazzowy” przed koncertem nas fachowcy przesłuchali (tzn. kto?), ale na plakacie pozwolono napisać” Wieczór melodii i muzyki jazzowej”. Próby odbywały się w DMR, myśleliśmy, że nikt nie przyjdzie. Jednak jeszcze nie zaczęli grac, jak sala była już pełna. Koncert ten, 27 listopada 1955 r. organizowała Rada Zakładowa Huty. Jak zaczęli grac, aplauz był ogromny, bisowali dużo razy, najbardziej oklaskiwali ich ci, którzy stali na korytarzu. Konferansjerkę prowadził pan Bednarczyk. Za to, że grali dla Nowej Huty mogli korzystac z instrumentów jeśli mieli prywatne granie np. w lokalach. W 1956 w lecie Rada Zakładowa ufundowała im za to granie wczasy w Międzyzdrojach, mieli tam zagrac 3 publiczne koncerty, a poza tym dodatkowo sobie zarabiali grając codziennie w domach wczasowych Funduszu Wczasów Pracowniczych. Tak podobali się kierownikowi hotelu, w którym mieszkali, że ten wynajął samochód z megafonem i reklamował ich na ulicach Międzyzdrojów – „gra zespół rytmiczny z Nowej Huty”.

Wprowadziliśmy motywy jazzowe – improwizację poszczególnych instrumentów. Graliśmy do tańca więc były walce, tanga, nie graliśmy utworów ludowych (a to był głęboki socjalizm). Czuliśmy się związani z ZDK, dali nam salę do prób, instrumenty – mogliśmy grac. Myśmy to kochali, z entuzjazmem do muzyki, bawiliśmy się muzyka.. W ZDK było pełno nowych instrumentów zwłaszcza niemieckich, perkusja była nowoczesna. Żywik: ja miałem akordeon 1 register 80 basowy, a tu dostałem 120-basową z 12 registrami.

Malik: kiedy pierwszy raz przyszedłem do ZDK na próbę, wszedłem do slai a tam pianista z perkusistą mieli próbę, kontrabas stał obok, podszedłem, wziąłem instrument i włączyłem się w granie. Taki był mój początek w zespole rytmicznym ZDK

1955/1956 – graliśmy w DMR sylwestra, była taka frekwencja, że trzeba było z jednej Sali wynosić stoliki aby było miejsce do tańca. Graliśmy na zmianę z drugim zespołem.

Żywik: moja żona przyszła później na zabawę i musiała wchodzić po drabinie przez okno.

Koncerty były też w Sali ZPiT, na poczcie, w TOS-ie, w szpitalu Żeromskiego, organizacją koncertów zajmował się pan Florek.

Dyrekcja Zakładów Gastronomicznych wzięła zespół do Arkadii i graliśmy w 3: Szczerbiński, Marędziak, Malik.

Był głód muzyki zachodniej.

Nie uzgadniali z nikim repertuaru, sami wiedzieli co można grac, a czego nie. Grali foxtroty, swing, sambę, rumbę, boogie-woogie, rock and roll.

Zespół rytmiczny przetrwał ok. 2,5 lat od jesieni 1955 do wczesnej wiosny 1957. Wtedy to pianista (Aleksander Rogoziński), perkusista (Radosław Bator) i Ślusarczyk podpisali kontrakt do „Bajki” w Krynicy i odeszli.

Niedługo po wojnie to ludzie chcieli się bawić – zabawy taneczne były ciągle i wszędzie. Grali na Wielopolu – Biuro Projektów (tam przyszła do nich dziewczyna i zapytała czy nie mogłaby z nimi zaśpiewać – zaśpiewała to była Danuta Smykla – potem Rinn).

Potem pojawiły się już orkiestrówki

W 1950 pan Malik studiował na Akademii Handlowej – tam grał „Błękitny jazz” Jana Walaska. (Malik: Walasek został skreślony z listy studentów po imprezie w Rotundzie, kiedy kazano przestać grac amerykańskie kawałki on się postawił i powiedział, że nie przestaną, następnego dnia skreślili go). Nikt nie wiedział, że gramy jazz. Zestaw był taki, że nie wiadomo było że to swing, raczej improwizacja (akordeon + klarnet wzorowali się na Benny Goodmanie)

Malik: na fortepianie, przed wojną, potem Reich (Trzebinia?) prywatnie się uczyłem, potem przestałem, bo zastrzelono nauczyciela mojego był w AK, po wojnie zacząłem zwracać uwagę na muzykę taneczną, moja mama grała na fortepianie.

Pamiętam Tygrysy Buchenwaldu – to orkiestra obozowa w czasie okupacji grali na ustach, bo nie mieli instrumentów, przyjechali do Polski i pokazali muzykę big-bandową.

Szczerbiński: akordeon dał mi ojciec chrzestny, uczył mnie organista, po wojnie chodziłem do szkoły muzycznej. W czasie okupacji jako chłopak zagrałem w cyrku niemieckim i organista mnie wyrzucił. Potem gralem w orkiestrze harcerskiej – sygnałówki, werble, (tam przyszedł chłopak, który nie miał instrumentu, prosił – to znany jazzman który zginął w wypadku – czy to Komeda?)
Wniosek o nadanie odznaki Honoris Gratia
WNIOSEK O NADANIE ODZNAKI HONORIS GRATIA
(dla osób fizycznych)

1. PESEL (lub data urodzenia)
**********

2. Nazwisko
MALIK

3. Imię
JULIAN

4. Imię ojca
*******

5. Imię matki
**********

6. Adres zamieszkania
**********
**********

7. Nadane ordery, odznaczenia i wyróżnienia
**********
**********
**********
**********
**********
**********
**********

8. Uzasadnienie wniosku (zasługi na rzecz Miasta Krakowa)

Julian Malik urodził się 19 maja 1928 r. w Krakowie. Dzieciństwo spędził w Sierszy, gdzie ojciec, legionista Józef Piłsudski, otrzymał pracę w administracji kopalni „Artur”. Mama prowadziła dom. Od zawsze w ich domu rozbrzmiewała muzyka, mama grała na fortepianie. Mały Julek uczył się grać na fortepianie i kontrabasie podczas prywatnych lekcji muzyki. Udzielał mu ich nauczyciel muzyki z Trzebini. W pierwszych latach II wojny nauczyciel ten za udział w Armii Krajowej, został rozstrzelany. Edukacją muzyczną Juliana zajęła się wówczas mama. A młody człowiek zaczął wówczas przejawiać ogromne zainteresowanie grą na kontrabasie. W 1946 r. w wyniku nieszczęśliwego wypadku stracił część dwóch palców lewej ręki, ale nigdy nie przeszkodziło mu to w grze na kontrabasie i gitarze basowej.

Maturę zdał w powstałym po wojnie w Sierszy liceum. W 1949 r. powrócił do Krakowa, tutaj uczęszczał na lekcje gry na kontrabasie do ogniska muzycznego. Ukończył studia na Akademii Handlowej w Krakowie (1953). Po otrzymaniu dyplomu zatrudnił się w Zakładach Budowy Maszyn i Aparatury im. S. Szadkowskiego, pracował tam w dziale produkcji aż do wcześniejszej emerytury (1982 r.).

Zespół Jana Walaska (1949-1950)
Podczas studiów w Akademii Handlowej Julian Malik spotkał się z Janem Walaskiem, skrzypkiem i saksofonistą jazzowym. Jan Walasek założył zespół uczelniany i Julian Malik przez jakiś czas grał z nim w tym zespole w towarzystwie m.in. z T. Preiznerem, S. Kalwińskim, J. Borowcem czy W. Kujawskim. Grywali wówczas w różnych klubach krakowskich np. w Rotundzie, niekiedy w krakowskich lokalach dancingowych Casanova, Feniks, Cyganeria czy w kultowej Esplanadzie przy Plantach.

Sekcja rytmiczna Zakładowego Domu Kultury Huty im. Lenina (1955-1958)
Po okresie katakumbowym pierwszy legalny koncert jazzowy w Krakowie odbył się 13 marca 1955. W Nowej Hucie tymczasem działał w Zakładowym Domu Kultury animator kultury Stanisław Florek. Spotkał się z Żywisławem Szczerbińskim i postanowili, że także w Nowej Hucie zabrzmi jazz. Do zespołu zaprosili Juliana Malika. Ostatecznie zespół uformował się w składzie: kierownik Żywisław Szczerbiński (akordeon), Julian Malik (kontrabas), Aleksander Rogoziński (piano), Tadeusz Szczepański (gitara), Radosław Bator (perkusja), Kazimierz Ślusarczyk (klarnet).

I tak doszło do pierwszego koncertu jazzowego w Nowej Hucie - 27 listopada 1955 r. w Domu Młodego Robotnika na ul. Bulwarowej. Jak wspomina Julian Malik: „baliśmy się trochę nazywać nasz zespół - „zespół jazzowy”. Przed koncertem przesłuchali nas „fachowcy”. Jednak na plakacie pozwolono napisać „Wieczór melodii i muzyki jazzowej”. Sala była pełna, aplauz był ogromny, bisowaliśmy kilka razy.”

Uznano więc „prawie” oficjalnie, że jazz może być czynnikiem wspomagającym rozwój kulturalny „nowego człowieka”, człowieka socjalizmu! W Nowej Hucie! Koncert był dużym sukcesem. Recenzje były znakomite. Julian Malik wspomina, że po tym koncercie zdobyli sobie wielu fanów do tego stopnia, że kiedy spotykano ich na ulicy pytano „to gdzie dzisiaj gracie?”. I tak jazz zagościł na stałe do Nowej Huty.

Swing`s Followers (1960 – do ok. 1970)
Po zakończeniu współpracy z Zakładowym Domem Kultury w Nowej Hucie Julian Malik znalazł się w zespole stworzonym przez Ludomira Pazurę – Swing`s Followers. Zespół powstał na początku 1960 r. Obok Juliana Malika grali w nim Ludomir Pazura na wibrafonie, Kazimierz Łątka na pianinie i Kazimierz Ślusarczyk na klarnecie.

W maju 1960 r., tuż po otwarciu kultowego klubu studenckiego „Pod Jaszczurami” klub ogłosił wielki konkurs jazzowy. Swing`s Followers wystąpił w tym konkursie i od razu zajął trzecie miejsce. Jury, w którym zasiadali m.in. Andrzej Kurylewicz i Jerzy Skarżyński doceniło ich styl swingowy, profesjonalizm i jakość grania jazzowych standardów amerykańskich.

Zespół muzyczny Szkoły Tańca Mariana Wieczystego
Na początku lat 70. XX wieku Julian Malik został członkiem zespołu akompaniującego w Szkole Tańca Mariana Wieczystego w Wojewódzki Dom Kultury mieszczącego się w Piwnicy pod Baranami. Jako muzyk brał udział we wszystkich turniejach tańca towarzyskiego, zarówno krajowych jak i międzynarodowych organizowanych przez Szkołę prof. Mariana Wieczystego.

Julian Malik w Aeroklubie Krakowskim
Drugą pasją Juliana Malika, obok muzyki, było lotnictwo. Po raz pierwszy zobaczył samolot na Rynku Głównym w Krakowie na początku lat 30. XX wieku. Był to rok 1931, Julian Malik miał wtedy 3 lata, a Akademicki Aeroklub Krakowski przyjmuje nazwę Aeroklub Krakowski. Można więc śmiało powiedzieć, że Julian Malik był przy powstawaniu Aeroklubu Krakowskiego.

Prenumerował już wtedy niemieckie pismo lotnicze Adler, gromadził i do dziś posiada ogromny zbiór różnych materiałów związanych z lotnictwem. Jest pilotem szybowcowym. W Zakładach im. Szadkowskiego zetknął się z Ligą Obrony Kraju – działał w sekcji lotniczej i strzeleckiej. Zorganizował koło lotniczego Aeroklubu Krakowskiego. W Aeroklubie Krakowskim od początku prowadził kronikę fotograficzną. Zakończył tę działalność w 1982 r. Od 2008 r. jest członkiem Klubu Seniorów Lotnictwa przy Muzeum Lotnictwa.

Praca w Polskim Czerwonym Krzyżu w charakterze bioenergoterapeuty
Julian Malik przeszedł na wcześniejszą emeryturę w roku 1982 ze względu na duże kłopoty ze schorzeniem kręgosłupa. Zaczął sam poszukiwać sposobów na wyleczenie. I tak zetknął się z bioenergoterapeutami krakowskich Polskiego Czerwonego Krzyża. W roku 1995 został członkiem Małopolskiego Stowarzyszenia Naturoterapii, a w roku 1999 - członkiem Małopolskiego Cechu Bioenergoterapeutów w Krakowie.

Swoje zdolności w tym zakresie oddał na usługi drugiego człowieka. W 2013 roku ze względu na wiek i zdrowie zaprzestał działalności. Otrzymał wtedy piękny dyplom z podziękowaniem. Julian Malik jako bioenergoterapeuta pomagał nieodpłatnie głównie ludziom biednym, pacjentom Polskiego Czerwonego Krzyża. W 2013 r. był najstarszym człowiekiem w Polsce, który udzielał niekonwencjonalnej pomocy medycznej.

Polski Czerwony Krzyż podsumował jego działalność pięknym cytatem: „Żeby być sobą trzeba być kimś”.

Julian Malik przez całe swoje życie był i jest kimś wyjątkowym. Dlatego Nowohuckie Stowarzaszenie Muzyczne „Jazz & Beat & Rock” składa wniosek o uhonorowanie tego wyjątkowego krakowianina medalem Honoris Gratia.


9. Wnioskodawca
Nowohuckie Stowarzyszenie Muzyczne „Jazz & Beat & Rock”

10. Dane teleadresowe wnioskodawcy
Nowohuckie Stowarzyszenie Muzyczne „Jazz & Beat & Rock”
os. Górali 5
31-959 Kraków
tel. 506 085 203
e-mail: nh.muzyczne@gmail.com
e-mail: kryst_downar@o2.pl

11. Proponowany termin i miejsce wręczenia
7 września 2013r., godzina 19, Teatr Ludowy w Krakowie.
Koncert „Jazzowe Ewolucje” w wykonaniu jazzmanów nowohuckich i krakowskich.

Kraków, 12 sierpnia 2013 r.